wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 3



- Nie bój się. - szepnął ktoś prosto w moją, głaszcząc włosy.
Było czuć mieszankę perfum, alkoholu i papierosów.
To nie może się dziać. Jeszcze mnie zgwałci albo będzie chciał okupu a w najlepszym wypadku zabije.
Zdjął z mojej głowy worek, a taśme zerwał.
- Kevin? Co to kurwa ma być? Wypuść mnie! - darłam sie.
Poznałam go może z 3 lata temu. Należałam do jego grupy. On, ja, Teodor, Stella.
Narkotyki, imprezy, wszystko. Zawsze wiedziałam że z Kevinem jest inaczej, po prostu mnie podrywał na każdym kroku. Jak dałam mu do zrozumienia że nie jest w moim typie stał się oschły.
- Od zawszę cię chciałem. Uciekłaś ale ja cię odnalazłem. - na pewno był pijany.
Jak chciałam naprawić nasze stosunki wcześniej bo zaczął mi się podobać w roli twardziela to mnie odrzucał a teraz mnie raptem pragnie?
Co do kurwy nędzy?
Chłopak wpił się w moje usta, zaczął coraz namiętniej ale ja nie oddawałam pocałunków. Odepchnęłabym go ale jestem związana, niestety. Co on zamierzał ze mną zrobić.
Jak przestał całować walnął mnie z całej siły w twarz.
- O co ci chodzi? - warknęłam.
- Może inaczej. Ty będziesz moja, a twoje najważniejsze osoby w życiu będą wolne! - śmiał się strasznie, zaczynałam się go bać.
- Niby kto? - uśmiechnęłam sie zadziornie i wydęłam usta.
- Hmm.. Może Eleanor i Josh? Chyba że to nie oni.
- Wypuść ich. Błagam zrobie wszystko.- czułam się bezsilna.
Byłam mała, bezbronna.
Mógł zrobić wszystko, miał pełną władzę. Ja byłam tylko pionkiem w jego grze. Marzyłam żeby to wszystko jak najszybciej wydostać.
Wpadłam na pomysł i od razu zawarliśmy umowę.
2 godziny później!
Wróciłam do pokoju, gdy zobaczyłam dziewczynę to od razu do nie biegłam.
Nie wiem co we mnie wstąpiło ale pocałowałam ją, a ona oddawała pocałunki. Chciałam ją tylko przytulić bo jest bezpieczna. Przecież ja nie jestem lesbijką. To nie możliwe.
- To dlatego mnie wygoniłaś? Bo jesteś lesbijką? - mówił Harry stojący w progu drzwi.
- Nie Harry. To nie tak. Ja kocham ciebie. - szepnęłam prawie nie słyszalnie.
Kochałam Harrego. Miałam z nim dziecko, a może to nic nie znaczyło.
Jest jeszcze jedna opcja, jestem bi.
Nie mogłam uwierzyć.
Całe życie miałam przed sobą a tu taka wpadka.
Nie miałam wyjścia, zaczęłam biec za chłopakiem, chciałam mu wszystko wyjaśnić.
Złapałam go za ramię ale on się wyrwał i szedł dalej.
Nie chciał nawet na mnie spojrzeć.
Cierpiał?
Odwrócił się i spojrzał mi prosto w oczy.
- Wyjaśnisz mi to co widziałem?
- Harry to nie tak, nie wiem co mną kierowało, ja nie jestem lesbijką, ani bi. Tak mi się wydaje. Ja kocham tylko jednego chłopaka od kilku lat. - posłałam mu uśmiech.
Był zdezorientowany. 
Zawsze byłam szczera, dzika, nieprzyzwoita.
____________________________________
Przepraszam że taki krótki ale brak weny ;c
Zapraszam do komentowania, one motywują :) Dajcie mi szanse a jeszcze was zaskoczę <3
Następny rozdział dodam jak będzie 5-10 komentarzy ;3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 2


Oczami Melissy.
Ten sam dzień.
*          *           *
Pamiętam wszystko perfekcyjnie.
Byliśmy na łące, około 30 stopni. Chodziliśmy, śmialiśmy się.
Chłopak wpadł na głupi pomysł, żebyśmy nasz wspólny pierwszy raz zrobili pośród kwiatów. Zgodziłam się choć wiedziałam że to głupie, ale byłam ślepa.
Po całym zajściu wróciliśmy do domów, wtuleni w siebie.
Miesiąc później mnie zostawił bo stwierdził że "my" nie mamy sensu. 
Jednak okazało się że zaszłam w ciąże i nie było tak wesoło.
*          *           *
Chciałam zapomnieć o nim, o wszystkim. Próbowałam wmówić sobie że go nie kocham, ale nie potrafiłam. 
Teraz stał przede mną w całej okazałości mój Harry. 
Mogłam odejść, on też, ale staliśmy jak dwa słupy patrzące sobie w oczy.
- Harry. - wyjąkałam
- Mel, no bo. - chyba go wszystko przerosło.
Chciałam mu powiedzieć o wszystkim, ale nie potrafiłam.
Marzyłam o pocałunków stosie. 
Każda chwila z nim przyprawiała mnie o dreszcze. 
Nie umiałam być w jego towarzystwie normalna. 
Łzy same napłynęły mi do oczy, nie chciałam żeby ktokolwiek to widział. Po prostu uciekłam do pokoju. 
Ktoś za mną krzyczał ale nie słyszałam nic, po prostu biegłam.
*          *          *
Włożyłam rękę pod łóżko i wyciągnęłam małe pudełeczko. Było tam wszystko związane z nim. Wyciągnęłam nasze zdjęcie, które zrobił na Louis. 
Byliśmy szczęśliwi, zakochani do takiego stopnia że bylibyśmy gotowi zabić kogoś dla drugiej osoby. 
Nie odrywałam wzroku od tego zdjęcia gdy ktoś wszedł do pokoju.
- Melissa, możemy porozmawiać? - usłyszałam zachrypnięty głos.
- Masz syna! Tylko to ci chciałam powiedzieć. - mówiłam coraz bardziej podnosząc ton wstając z łóżka z fotografią. 
- Wiem, twoja mama do mnie dzwoniła od razu po porodzie. Dalej masz to zdjęcie? - wskazał palcem.
- To wiedziałeś i nie raczyłeś się pokazać? Wypierdalaj, nie chce cię znać i tak mam je jak widać. - wrzasnęłam. 
Może i nie byłam za miła ale nie zasłużył na to. Była pewna granica której nie można przekroczyć, a on ją właśnie poruszył. Jeśli chodziło o uczucia, negatywne czy pozytywne to ja chyba najbardziej przeżywałam każde z nich.
Chłopak wyszedł z pokoju ze łzami, albo mi się tylko wydawało. 
2 godziny później.
Cała się trzęsłam zwinięta w kłębek pod kołdrą. Wydarzenia dzisiejszego dnia do mnie dopiero docierały.
 "Są ludzie którzy uciekają przed cierpieniem, ja wolałam się z nim zmierzyć"
Do pokoju wbiegła Eleanor.
- Było cudownie. Eee, Mel, w porządku? - jej mina posmutniała, a była taka wesoła. Jak zwykle coś spierdoliłam. 
Podałam jej zdjęcie, dziewczyna od razu zrozumiała. położyła się koło mnie i mocno przytuliła. Mimo że nie znałyśmy się długo, czułam jakbyśmy się znały od zawsze. Była zawsze gdy jej potrzebowałam, zawsze. 
Chciałam żeby ona przynajmniej była szczęśliwa i miałam zamiar zrobić wszystko. 
*          *          *
Obudziłam się o 10;47. El już wyparowała gdzieś, nie dziwie się jej. 
- Wstawaj! - wbiegła do pokoju Emily z Chleo. 
- Nie śpie. - uśmiechnęłam się, podnosząc zdjęcie z podłogi i kładąc na stolik. 
Emily wiedziała o wszystkim, nie miałam przed nią sekretów. 
- Znowu mój brat? - mrugnęła do mnie.
Ja pokiwałam tylko głową. Położyłam się znowu do łóżka i schowałam pod kołdrą. Słyszałam tylko jak dziewczyny wychodzą z pokoju. 
Usnęłam.
Około 4 godzin później.
Nie mogłam oddychać. Było ciemno, nic nie widziałam, miałam worek na głowie, chyba. Usta były zaklejone taśmą.
Ktoś mnie dotykał. Bałam się.
_______________________________
Od Autorki; Kolejne wypociny mojej roboty. Dziękuje za komentarze one mnie motywują do dalszego działania. Rozdział dedykuje mojej kochanej Little Demi :). 
Może to nie jest jakiś jeden z najlepszych blogów na świecie, ale mi się trochę podoba.
Dziękuje że to czytacie. 
Za następne 5-10 komentarzy widzimy się z powrotem. 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥